Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wygląd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wygląd. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 27 sierpnia 2013

(Nie)ŚwiadomoŚĆ własnego wyglĄdu

Ostatnio naszła mnie pewna myśl... Spotkałam na ulicy pewną dziewczynę. Młoda, pewnie uczennica, bardzo ładna, ładnie ubrana, zadbana do najmniejszego szczegółu. Włosy piękne, długie, rozpuszczone. Modnie natapirowane (pewnie tona lakieru zeszła), długa grzywka, również natapirowana, w niedbały sposób 'zarzucona' do tyłu. Niby efekt robiący wrażenie. A jednak, dziewczę szczuplutkie, drobniutkie z bardzo pociągłą twarzą - wręcz przesadnie wydłużoną. Grzywka zaczesana do tyłu jeszcze tę pociągłość twarzy pogłębia, tak, że pierwsze, co się rzuca w oczy patrząc na tę - nie da się ukryć - atrakcyjną dziewczynę, to 'końska' twarz.

I to mnie skłoniło do pewnej refleksji. Nie jestem jeszcze tak stara, a jednak pamiętam, że 'w moich czasach' każda dziewczyna miała świadomość swojego ciała, swoich mankamentów. Niezależnie od tego, czy było to przyczyną kompleksów, wstydu, czy nie robiło wrażenia na właścicielce - kobiety potrafiły w odpowiedni sposób traktować ów mankament. I tak właśnie na przykładzie przesadnie pociągłej twarzy - oczywistym było, żeby fryzurą tę nadwyżkę kompensować. I od razu tłumaczę: nie chodzi mi o zakrywanie, chowanie się po kątach ze swoimi wadami, a o zwyczajne maskowanie, optyczne niwelowanie niedoskonałości.

Zastanawiam się, co powoduje dziewczynami w dzisiejszych czasach. Gonią za modą nie bacząc na ewentualne oszpecenie się. Wiem, że głównie chodzi o to, żeby nie mieć kompleksów, żeby kochać siebie, itd., ale chyba zmierzamy (globalnie) ku jakiemuś, niekoniecznie dobremu narcystycznemu ekshibicjonizmowi.